odc.13 – Czy wojsko da się lubić?
2009/02/26 by Robert
Dodaj swój KOMENTARZ do tych 13, które już są »
Właściwie to druga część podkastu wojskowego. Kolejne ciekawostki z życia dobrego wojaka Roberta. Zachęcam do pozostawienia komentarzy na www.probamikrofonu.com
Posted in: z życia wzięte

Nar….łem już sobie odcinek do odtwarzacza, próbuję przegrać a tam 186kb…. czyli kochany mypodcast bierze nas znowu na wstrzymanie chwilowe
Hierarchię w wojsku i kolejne stopnie od kota po cywila poznałem na studiach. O większości subkultur wiedzę mieliśmy sporą – bo wiadomo młodzież bywa na bieżąco, ale o żołnierzach, złodziejach, więźniach – to słyszy się zawsze część, albo ogląda się coś na filmach, a tutaj doktorek nam podniósł poziom wiedzy w tym zakresie.
Co do pijanych żołnierzy – to ja się nie czepiam tego, że oni są zalani. Nie wątpię, że ich nosi w jednostce i jak poczują wolność to idą w tango. Tyle, że teraz to są często młode nie opierzone dzieciaki, które totalnie nie potrafią się zachować. Bo ja rozumiem, że można się napić i być głośno, ale wszystko ma swoje jakieś granice. Zaczepianie ludzi, robienie syfu w pks’ie czy pkp to już bywa denerwujące. I to nie poczucie wolności tylko ludzka głupota. Jestem młody, byłem jeszcze młodszy – zdarzało się, że coś wypiłem ale nigdy nigdzie nie robiłem rozróby
Bo bycie głośno to jedno, a prowokowanie niezdrowych sytuacji to drugie. I ja rozumiem dokładnie o czym Ty mówisz – a i reszta za pewne dokładnie wie o co mnie chodzi. Pić też trzeba umieć! Żołnierzu!
Papa – to wypijmy za to, na zdrowie!
Hmmm, trochę nie miałem czasu ostatnio, ale nadrobiłem zaległości. Dwa odcinki o wojsku za jednym razem przesłuchałem. Może nawet lepiej. Wesołe wspomnienia masz
Super historyjki.Aż żałuję,że nie byłem w wojsku.Postaram się odsłuchać resztę audycji,no i oczywiście skomentować.
Pozdrawiam Jurek z Inowrocławia
(halny55)
Melduje wykonianie rozkazu.{Podcast pprzesluchany przez calą kompanie!!! Kompania zadowolona. Kompania duzo sie dowiedziala.
szeregowy FD
ps. moj tata tez byl w czolgistach, bo byl maly. Ja na szczescie jestem duzy. Tata jezdzil na t-34 i na 2 amerykanskich shermanach (no nie na raz, tylko tak raz po raz), ktore jakos sie znalzly w szeregach LWP…
Koras – dwa na raz? Dało się wytrzymać?
Jurek – żałujesz, że nie byłeś w wojsku? He he. No właściwie z perspektywy czasu to jest to kolejne ciekawe doświadczenie i wspomnienia w pamięci. Coś w tym jest. Mam mocno urozmaicone życie i wiele różnych sytuacji przeżyłem. Masz rację. Ze wspomnieniami z wojska jest weselej, mimo, że podczas samej służby nikomu do śmiechu nie było.
Filip! A gdzie formułka kocie?
Byłem w T34. Porównując do T72, to w tym starszym można się gonić. Shermana na oczy nie widziałem. W „siedemdwójce” jest tylko miejsce dla załogi a i to niewiele. Kierowca/mechanik na dole, działonowy po lewej a dowódca po prawej w wieżyczce. Pozycja armaty stabilizowana jest za pomocą tak zwanych żyroskopów, czyli bez względu na wyboje i nierówności nawierzchni skierowana jest zawsze na cel, co w praktyce w środku czołgu powoduje ciągłą pracę góra-dół drugiego końca armaty. Jedynym zabezpieczeniem jest niewielki kawałek blachy, który powinno się przesunąć tak, by chronił rękę przed zmiażdżeniem.
Pojechalem kiedys do Ustki na przysiege kolegi z klasy. Oprocz mnie byl jeszcze jeden kolega, rodzice , babcia i dziewczyna przyszlego generala. Byla zima, a moze i listopad, zimno bylo jak cholera. Po calej imprezie byl czas wolny, ktory to czesciowo spedzilismy wszyscy razem w minivanie kolegi rodzicow pijac wodke weselna ( na slubie tym tez bylem, kolega na przepustce wzial slub). Babka po jednej lufie mowi do corki ,, Polej jeszczed po jednym Danka, bo dopiero po zebach poszlo, chce sie napic z chlopakami”
ALKOHOL JEST DLA MADRYCH LUDZI
Czołem… ale to chyba z harcerzy… nie wiem bo byłam tylko zuchem. Super! Bardzo podobały mi się te podkasty o wojsku. Czekam zniecierpliwiona następnego. Do boju więc kapralu!
Pozdrawiam Kropka
No, no, wojsko, ciekawy temat.
Niestety lub stety, miałęm tą przyjemność uczestnictwa w tym szalenstwie. Powiem tak, nie polecam nikomu, sam widzialem to bardziej jako strate roku, ale było mineło. Czy coś z tego wyciągnołem, na pewno, nie zawsze same dobre rzeczy.
Amba, pijaństwo i inne takie, no tak, teraz mogę się tylko z tego śmiać, ale mimo lat tą całą „zabawe” w wojsko widze bardziej jako niepotrzebną farse nic coś niezbędnego w życiu. Momentami bylo zabawnie, ale generalnie było jak było, ech, niestety sam zostalem kapralem po tym..
Ech, raz bylem podoficerem kompani przez prawie 3 miesiące non stop – 24h służba, 24h bez, ech działo się…
kolejny swietny odcinek. nie sadzilam, ze wojo moze byc takie zabawne i ciekawe. ale przez ciebie opowiedziane historie sa zawsze ciekawe. masz robert talent do podcastingu.
Góral – czas przysięgi to taka pokazówka dla rodziny, że w wojsku wcale nie jest źle
Kropka – czołem druhno! Też byłem harcerzem. Nawet kilka razy. Po trzecim razie, jak mnie wywalili, to już nie próbowałem więcej
Przemion – dokładnie tak to było, jak piszesz. Niby „przerwa” w życiorysie, ale wspomina się wesoło.
Ayka – Dziekuję za miłe słowa.
Z zewnątrz to może i wojsko wygląda zabawne, ale od środka to działy się takie rzeczy i to nawet wśród kadry zawodowej, że cywile nie chcą uwierzyć. Co by nie było chyba z 80% żołnierzy zawodowych to ludzie o skrzywionej psychice. Czasem nawet bardzo skrzywionej.
odp. w to nie watpie… bo tak tez wojsko mi sie kojarzylo, z psycholami i przemoca. ale fajnie, ze potrafisz na temat spojrzec pozytywnie i przekazac w zabawny sposob